wersja polska english version European Union آذربايجان ديلی беларуская мова български език 中国的 hrvatski jezik Čeština et-eesti keel suomi  ქართული ენა magyar nyelv עִבְרִית Қазақтар Kirgistan latviešu valoda lietuvių kalba limba moldovenească limba română  Slovak slovenščina Tadżykistan Türkçe Turkmenistan Українська мова Uzbekistan english version watykan


MIT JAKOŚCI "ZACHODNIEJ" MARKI A RACJONALNE PODSTAWY POLSKIEJ GOSPODARKI
artykuł wstępny

Jakość dostępnych na rynku wyrobów przemysłowych nadal wiąże się z firmą, która je wyprodukowała. Niesłusznie, bo obserwowany jest upadek jakości wyrobów znanych marek. Wynika to z faktu braku ciągłości jej działania, z tego że nazwę firmy można kupić i produkować dalej pod jej znaną marką , te same wyroby, a jedynym celem staje się uzyskanie maksymalnego zysku. Marka przestała już znaczyć to co w latach jej świetności i prestiżu zdobywanego przez lata całe. Wyroby markowe nie koniecznie znaczą to, że są synonimem zarówno jakości jak i użyteczności. Dotyczy to praktycznie wszelkich wyrobów powszechnej użyteczności, zarówno samochodów, telewizorów jak i innych urządzeń użytku domowego.

Obłędna pogoń za ciągłym wzrostem zysku z produkcji, wynikającym nie z postępu technicznego, organizacyjnego, czy też stosowania nowych lepszych, bardziej użytecznych materiałów, doprowadza w efekcie do drastycznego obniżania jakości produkowanych wyrobów, aż do przekraczania granicy bezpieczeństwa w ich użytkowaniu.

Przykładem najnowszym może być upubliczniona wada układu sterowania mocą napędu w samochodach Toyota, w których dla obniżenia kosztów wytwarzania tego podzespołu fabryka (koncern japoński) zdecydował o wytwarzania go w byle jakiej fabryce kooperującej.

Tu trzeba zadać pytanie: co to znaczy zadecydował koncern?, bo dlaczego to już wiemy, dla obniżenia kosztów wytwarzania. Nie sądzę, by o akceptacji nowego (tańszego) rozwiązania technicznego podzespołu, wzorem panującym kiedyś w “socjalistycznej gospodarce planowej” decydował decydent polityczny. Niestety, był nim na pewno inżynier, który musiał złożyć swój podpis akceptacyjny pod nowym technologicznie wyrobem.

Warto zauważyć, że nie jest do końca prawdziwe stwierdzenie o decyzjach politycznych w sprawach techniki, podejmowanych w systemach tzw. socjalistycznych. Również wówczas musiał i znajdował się usłużny inżynier, który z jakichś powodów, nazwijmy je po imieniu jako korzyści majątkowe- awans -dostęp do dóbr deficytowych, akceptował swoim imieniem rozwiązanie techniczne sprzeczne z wiedzą i rozsądkiem technicznym.

Jaki z powyższego wypływa wniosek dla nas, obecnie działających inżynierów, niektórych ze stopniami naukowymi, ale zawsze – twórców – mających zawodowy obowiązek wnoszenia postępu technicznego i technologicznego do gospodarki ?.

Po pierwsze: widzimy olbrzymią odpowiedzialność inżyniera za wprowadzanie postępu technicznego i technologicznego, który jest podstawą wzrostu gospodarczego państwa. Postęp ten jednak musi być rozumiany w sposób jednoznaczny jako wynikający z aktualnej wiedzy, realizowany bez żadnych ustępstw na rzecz polityki. Warto tu pamiętać, że w przypadku, gdy inżynier firmuje swoim nazwiskiem ustępstwa, niezgodne z wiedzą w tym zakresie, po prostu potwierdza nieprawdę, a to jest również karane. Tak było zawsze i będzie w przyszłości.

A tzw. decydenci, kierujący się innymi niż wiedza kryteriami wyboru, zawsze posługiwali się w sprawach merytorycznego uzasadnienia swych decyzji, usłużnymi inżynierami. Przykładem niech będzie epoka tzw. niedoborów w latach 70-tych, gdy z braku ilości jakościowego cementu “wymyślono” i produkowano jego technicznie gorszą- mniej wytrzymałą- markę. Efekty widać dzisiaj na dojazdach tras łazienkowskich i toruńskiej, gdzie woda wypłukała piasek z konstrukcji zbrojonego betonu i konstrukcja się wali. To też musiał i podpisał z własnej woli niestety, z imienia i nazwiska inżynier, usłużny ówczesnej władzy.

Chcemy obecnie w sposób jednoznaczny odejść od takich praktyk, które dezawuują zarówno pozycję i prestiż inżyniera -= twórcy, ale też w efekcie działają na niekorzyść Polski, poprzez zgodę na wprowadzenia do gospodarki niby- postępu. I nie dotyczy to tylko udziału inżynierów polskich w oryginalnych procesach produkcyjnych, które ze względów uwikłania polskich władz w układy międzynarodowe, są w fazie zanikowej. Są przecież inne działy gospodarki, które powinny być poddawane obiektywnej z natury, ocenie technicznej, wtedy gdy wdraża się nowe techniki i technologie. A dzieje się tak nawet pod przymusem formalnym organizacji, w których Polska jest członkiem.

Nie możemy, jako inżynierowie, bezwolnie godzić się na przyjmowanie nowych, rozwiązać technicznych czy też technologicznych, ponieważ nie wszystkie z nich są użyteczne dla rozwoju ekonomicznego Polski. Czy przykładowo rzecz biorąc mamy na terenie kraju wiatry ciągłe o dużej sile jak Portugalia usytuowana na krańcu europy?, czy mamy tereny górzyste ze zbiornikami wodnymi umożliwiającymi gromadzenie energii ? czy mamy dostateczną ilość rzek górskich by czerpać z nich tzw. czystą energię ? czy mamy położenie geograficzne śródziemnomorskie i bezchmurne niebo? - nie wobec tego powinniśmy swoje siły i zamiary skoncentrować na własnych zasobach, a nie bezmyślnie realizować hasła o “czystych” energiach, które są możliwe do realizacji gdzie indziej.

Co zatem robić, by jako inżynierowie zaznaczyć swój czynny udział w zachodzących procesach modernizacji gospodarki Polski, by nie dopuszczać do wdrażania niekorzystnych, lub nie przystających do naszych potrzeb i obiektywnych warunków naturalnych nowych technik czy też technologii.

Oczywiście nie namawiam na publiczne protesty ponieważ praktyka działania środków publicznych masowej komunikacji wyklucza publikowanie innych opinii niż aktualnie właściwe. Tak już jest i nie należy “kopać się z koniem”, bo się przegra.

Natomiast należy publikować teksty wyjaśnień oparte w 100% na wiedzy technicznej, która jest niemożliwa do podważenia, chociaż można ją zgodnie z obowiązującą “modą” – zignorować. Róbmy to zatem w swoim kręgu ludzi techniki, na stronie internetowej SIP.

Okaże się, ilu inżynierów myśli podobnie i chce się kierować w podejmowaniu decyzji jedynie wiedzą techniczną, a nie propagandą.

Podsuwam, do oceny technicznej aktualne problemy związane z użyciem alternatywnych do spalania surowców kopalnych: węgla, gazu czy też pochodnych ropy źródeł. Czy lansowane w mediach, bez uzasadnienia technicznego, takie alternatywne, tzw. czyste źródła energii jak: wiatr, energia słońca, biogaz, estry uzyskiwane z olejów roślinnych, mają uzasadnienie techniczne, technologiczne i ekonomiczne? Jak to policzyć w sposób inżynierski i ocenić obiektywnie użyteczność bez uciekania się do demagogicznych zwrotów stosowanych powszechnie przez osoby nie mające technicznego przygotowania i wykształcenia a jedynie potrafiące operować słowem?

Redaktor

 
   

 
________________________________________________________________________________
Warszawa, mail: sip@forinpol.p
 
   Projekt i wykonanie: infodynamika@interia.pl                                                                                                                    Copyright © by FIP 2009