Kto się
interesuje, ten wie. Ale przypomnieć warto.
W październiku 1956 r. Polska
prawdopodobnie uniknęła sowieckiej inwazji, bo Rosjanom postawił
się Mao
Tse-tung
(Mao Zedong).
Przywódca komunistycznych Chin.
Pisze o tym we "Wprost" Antoni Dudek,
historyk z IPN.
Przypomina również cytowany przez "Trybunę"
prof. Karol Modzelewski
("Nie miejmy też złudzeń. Uratował nas też Mao Tse Tung. Chiny
twardo powiedziały Związkowi Radzieckiemu „nie”. To powstrzymało
Chruszczowa od interwencji"). A
w swoim obszernym tekście w sobotnim "Dzienniku" zdawkowo zwraca
na to uwagę Paweł Piotrowski, historyk z wrocławskiego IPN:
"Spotkanie genseków [przywódców krajów komunistycznych] odbyło się 24 października [1956] i choć oceny sytuacji w Polsce poszczególnych mówców były skrajnie negatywne (...), to postulowano dalsze obserwowanie sytuacji. Tego dnia przywódcy KPZR spotkali się również z sekretarzem KC Komunistycznej Partii Chin i to spotkanie, na którym Chińczyk kategorycznie miał się sprzeciwić interwencji, spowodowało wygaszenie atmosfery konfrontacyjnej".
Tego samego
dnia
Władysław Gomułka
wygłosił swoje słynne
przemówienie na pl. Defilad w Warszawie.
Na koniec cytat z wydanej w
Polsce biografii Mao, którą napisał
Ross Terrill. Opowieść
dotyczy VIII Zjazdu KPCh,
przeprowadzonego we wrześniu
1956 r.:
Na mównicy [Mao] był ostrożny w stosunku do Rosji. Ale nieoficjalnie beształ Moskwę. Postanowił przyjąć razem Mikojana [Anastas Mikojan, członek ścisłego kierownictwa sowieckiej kompartii od lat 30. do 60.] i polskiego przywódcę, Ochaba [Edward Ochab, w 1956 r. przez kilka miesięcy I sekretarz KC PZPR]. W rozmowie bardzo przychylnie wyrażał się o stronie polskiej. Wychwalał nawet Gomułkę, którego nazwisko było przekleństwem dla Rosjan [było to jeszcze przed ponownym przejęciem władzy w Polsce przez Gomułkę - 5W].
Mao powiedział do pierwszego sekretarza polskiej partii: "Wydaje się, że Chiny i Polska trzymały ze sobą, nawet o tym nie wiedząc. To dobre towarzystwo i jesteśmy z niego zadowoleni". Mikojan wpadł w furię. Ochab był tak podbudowany, że raz po raz wypowiadał się krytycznie o Moskwie. Mao doprowadził do kłótni we własnym biurze pomiędzy tymi dwoma zagranicznymi politykami.
Mikojan sprzeciwił się spokojnej analizie poznańskich rozruchów, przedstawionej przez Ochaba. Ten odrzekł na to, że Polacy wiedzą lepiej od Rosjan, o co w Polsce chodzi. Wtedy Mikojan wybuchnął: "Ludzie, którzy głoszą takie antyradzieckie idee, mogą być jedynie uważani za wrogów i odpowiednio do tego potraktowani. To samo dotyczy tych, którzy ich słuchają".
Ochab, zażenowany, uścisnął dłoń Mao i wyszedł z pokoju.
Ale Mao wstał i wyszedł z Polakiem. Mikojan został sam, prychając z wściekłości. Rezygnując z udziału w dalszych obradach, odleciał do Moskwy tego samego dnia.
(Ross Terrill, "Mao. Biografia", Warszawa 2001, str. 288-9).
O dziwo, to
polityczne usytuowanie Polski pomiędzy Rosją a Chinami jest mało
znanym wątkiem naszej najnowszej historii. A przecież to
rzecz arcyciekawa z
punktu widzenia naszych czasów, gdy
potęga Chin rośnie, my zaś wciąż
próbujemy uniezależnić się od Rosji.
Co sądzicie o takiej protekcji
Chin dla Polski w obliczu rosyjskiej ekspansji? Czy to
tylko zamierzchła, komunistyczna
przeszłość? A może przeciwnie -
przyszłość?
Więcej na ten temat:
:: SOJUSZ POLSKO-CHIŃSKI?
:: O CZYM PISZĄ CHIŃSKIE MEDIA DZISIAJ
:: DO PRZEMYŚLENIA: CZY PRAWDA HISTORYCZNA MOŻE WYWOŁAĆ SKANDAL?





